Dlaczego stworzyliśmy Muzyczną Garderobę?

Stworzyliśmy Muzyczną Garderobę po to, żeby pokonać sztucznie wytworzone bariery na drodze do muzykowania. Bo do tego, żeby grać lub śpiewać, musi zostać spełniony tylko jeden warunek: trzeba chcieć. A skoro śpiewasz pod prysznicem, grasz na powietrznej gitarze, lub używasz stołu i własnych ud jako perkusji (a tak jest, prawda? :)), to chyba nie dlatego, że nie chcesz?

Stworzyliśmy Muzyczną Garderobę również po to, żeby dawać swoim Podopiecznym narzędzia do samorozwoju – szybko, skutecznie i w atmosferze wsparcia i akceptacji. I żeby pomóc im uczynić z gry na instrumentach lub śpiewu swoją pasję. Ach. I jeszcze jedno. Nie ma sensu uczyć się czegoś, czego i tak nie chcesz i nigdy nie będziesz grać – to tylko zniechęca. Dlatego od razu zaczynamy od Twoich ulubionych utworów.

Muzyczna Garderoba dzieli się ze swoimi Podopiecznymi wiedzą na temat dzisiejszych możliwości technicznych. Dzięki temu pomagamy usuwać przeszkody takie jak hałas (“chciałbym grać na perkusji, ale sąsiedzi mnie zlinczują”), czy cena (“chciałbym grać na pianinie, ale to na pewno bardzo drogi instrument”) – bo każdy z tych problemów da się dość łatwo rozwiązać. Pomagamy też w dokonywaniu świadomych wyborów zakupowych (niekoniecznie różnica w cenie instrumentu musi się przekładać na słyszalną różnicę w jakości) i pomagamy w zakupie instrumentów.

Muzyczna Garderoba daje swoim Podopiecznym nowe spojrzenie na samych siebie. Jeśli ktoś, kto całe życie myślał, że nie ma tak zwanego talentu, po kilku lekcjach potrafi zagrać – lub zaśpiewać – swój ulubiony utwór, to musi przedefiniować swoją wizję siebie i zadać sobie pytanie: Skoro z tym się udało, to może i z czymś innym się uda? Można to nazywać life coachingiem. My nazywamy to odkrywaniem siebie przez odkrywanie swojej pasji. Do Muzycznej Garderoby można przyjść, zdjąć garnitur swoich dawnych przyzwyczajeń i wyobrażeń, i założyć nowy strój – bardziej dopasowany, a jednocześnie wygodniejszy.

Muzyczna Garderoba istnieje także po to, by oddać muzykę społeczeństwu. By spotkania ze znajomymi nie musiały być wyłącznie spotkaniami przy piwie, ale mogły się stać spotkaniami przy instrumentach – twórczymi, rozwijającymi i pełnymi pozytywnej energii. By rodzina zasiadająca do wspólnego stołu mogła razem coś zaśpiewać – kto wie, może nawet na głosy? Byś pakując się na wakacje zabrał ze sobą gitarę i byś mógł usiąść z nią na Schodach Hiszpańskich albo na Piccadilly i zagrać wspólnie z kimś, kogo pierwszy raz widzisz na oczy i kto nie mówi w Twoim języku. Bo muzyka to język uniwersalny :).

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *