» 2016 » Czerwiec

Jak to jest z tym „talentem”?

Muzyka to część naszego ciała. Bicie naszego serca to muzyka. Nasz oddech to muzyka. Mruganie powiekami to rytm. Muzyka to nasza pierwotna potrzeba. Jak potrzeba rozwoju czy bezpieczeństwa. Już noworodki muzyka koi do snu, a u niemowląt wywołuje silne emocje – dowodów w zasobach internetowych można znaleźć bez liku. Na przykład tu: Muzyka to także potężne spoiwo społeczne. Jest z ludźmi zawsze wtedy, gdy czują potrzebę zjednoczenia. W Paryżu, wychodząc ze stadionu po ataku terrorystycznym, kibice spontanicznie śpiewali Marsyliankę. Wcześniej na pewno śpiewali piosenki dopingujące ich drużynę. Sięgamy po muzykę, kiedy dzieje się coś ważnego w naszym lub czyimś życiu. Kiedy ktoś bierze ślub. Kiedy ktoś umiera. Kiedy zbieramy się z rodziną przy świątecznym stole. Muzyka pozwala przetrwać kulturom, którym grozi, że znikną z kart historii – narodom, które nie mają swojego miejsca na ziemi, czy plemionom liczącym zaledwie kilkadziesiąt osób. I przecież nie dlatego, że muzykę odtwarzają sobie z płyt. Muzyka jest z nami od zawsze i powinna być nasza na zawsze, ale daliśmy sobie wmówić, że nie wszystkim się ona należy. Że należy się tylko tym, którzy mają tak zwany “talent”. “Talent” jest czymś, czego istnienie lub brak stwierdza się z reguły we wczesnym dzieciństwie. Jeśli wówczas okazuje się, że “talentu” nie ma, czyli na przykład dziecko “nie ma słuchu”, z reguły zaprzestaje się inwestowania w jego rozwój muzyczny. Potrzeba obcowania z muzyką jednak pozostaje, tyle że jakoś nie wypada się do niej przyznawać. No bo wiadomo, że każdy śpiewa w samochodzie. Albo pod prysznicem, a w ogóle suszarka to najgenialniejszy na świecie mikrofon. Biurko (względnie wiaderko, garnek czy plastikowa butelka) z kolei świetnie się sprawdza w...

Dlaczego stworzyliśmy Muzyczną Garderobę?

Stworzyliśmy Muzyczną Garderobę po to, żeby pokonać sztucznie wytworzone bariery na drodze do muzykowania. Bo do tego, żeby grać lub śpiewać, musi zostać spełniony tylko jeden warunek: trzeba chcieć. A skoro śpiewasz pod prysznicem, grasz na powietrznej gitarze, lub używasz stołu i własnych ud jako perkusji (a tak jest, prawda? :)), to chyba nie dlatego, że nie chcesz? Stworzyliśmy Muzyczną Garderobę również po to, żeby dawać swoim Podopiecznym narzędzia do samorozwoju – szybko, skutecznie i w atmosferze wsparcia i akceptacji. I żeby pomóc im uczynić z gry na instrumentach lub śpiewu swoją pasję. Ach. I jeszcze jedno. Nie ma sensu uczyć się czegoś, czego i tak nie chcesz i nigdy nie będziesz grać – to tylko zniechęca. Dlatego od razu zaczynamy od Twoich ulubionych utworów. Muzyczna Garderoba dzieli się ze swoimi Podopiecznymi wiedzą na temat dzisiejszych możliwości technicznych. Dzięki temu pomagamy usuwać przeszkody takie jak hałas (“chciałbym grać na perkusji, ale sąsiedzi mnie zlinczują”), czy cena (“chciałbym grać na pianinie, ale to na pewno bardzo drogi instrument”) – bo każdy z tych problemów da się dość łatwo rozwiązać. Pomagamy też w dokonywaniu świadomych wyborów zakupowych (niekoniecznie różnica w cenie instrumentu musi się przekładać na słyszalną różnicę w jakości) i pomagamy w zakupie instrumentów. Muzyczna Garderoba daje swoim Podopiecznym nowe spojrzenie na samych siebie. Jeśli ktoś, kto całe życie myślał, że nie ma tak zwanego talentu, po kilku lekcjach potrafi zagrać – lub zaśpiewać – swój ulubiony utwór, to musi przedefiniować swoją wizję siebie i zadać sobie pytanie: Skoro z tym się udało, to może i z czymś innym się uda? Można to nazywać life coachingiem. My nazywamy to odkrywaniem siebie przez odkrywanie...